***

Siedzi przy oknie w jednej z tych modnych kawiarni, w których zawsze jest tłoczno i gwarno. Przez duże, przeszklone witryny widać ulice pełne ludzi – spieszących się, rozmawiających, wpatrzonych w ekrany telefonów. W środku pachnie świeżo mieloną kawą i cynamonem, kelnerka z wprawą przeciska się między stolikami, a z głośników płyną delikatne dźwięki.

Głośny śmiech przy sąsiednim stoliku wyrywa ją z zamyślenia. Uśmiecha się odruchowo. To Piotrek po raz kolejny opowiada tę samą historię, na co dziewczyny przewracają oczami w teatralnym geście. Cieszy się, że ich widzi – w końcu dawno nie mieli okazji spotkać się wszyscy razem. Wiadomo, życie.

A jednak gdzieś głęboko w środku czuje coś, czego nie potrafi nazwać. Może tęsknotę. Może pustkę. Może po prostu potrzebuje dziś prawdziwej rozmowy.

Patrzy na ich gesty, spojrzenia, bliskość – wszystko to powinno być znajome, a jednak ona czuje jakby spoglądała na nich zza szyby.

Miesza łyżeczką w filiżance, choć kawa już dawno wystygła. Ostatnio coraz częściej czuje się jak widz własnego życia. Jest tu, ale jakby obok. Śmieje się w odpowiednich momentach, kiwa głową, kiedy wypada. Ale nikt nie zauważa, że tak naprawdę nie bierze udziału w tej rozmowie.

Spogląda na zaparowaną szybę, za którą życie toczy się własnym rytmem. Przecież jest tu, otoczona ludźmi. Nie powinna czuć się samotna.

A jednak tak się czuje.

***

Samotność w tłumie - gdy nikt nie widzi, a wszyscy patrzą

Prowadząc rozmowy na linii jednego z telefonów wsparciowych, przede wszystkim słucham ludzi. Lubię ten czas i te spotkania – choć są ulotne, niematerialne, to właśnie w nich zawiera się prawdziwa obecność.

Jest jeden temat, który w tych rozmowach pojawia się szczególnie często.

Samotność.

Czasem jest surowa i oczywista – ktoś stracił bliską osobę, mieszka daleko od rodziny, nie ma do kogo zadzwonić, z kim podzielić się codziennością. To samotność mierzalna ciszą w mieszkaniu, pustym krzesłem przy stole, brakiem dłoni, którą można uchwycić w trudnym momencie.

Ale im dłużej słucham historii, tym bardziej widzę, że samotność nie zawsze wygląda w ten sposób. Czasem ma inne, mniej oczywiste oblicze – zakrada się cicho i niepostrzeżenie, choć wokół nie brakuje ludzi.

To samotność kobiety, która uśmiecha się na spotkaniach, ale wracając do domu, czuje nieokreśloną pustkę. Samotność osoby, która rozmawia z innymi, ale ma wrażenie, że nikt jej nie słyszy. Samotność wśród znajomych, w pracy, w rodzinie – wszędzie tam, gdzie jest obecność, ale nie ma prawdziwej bliskości.

I właśnie o tej samotności chciałabym dziś z Tobą porozmawiać.

Dlaczego czasem czujemy się samotne, będąc otoczone ludźmi?

Nie chodzi przecież o to, że fizycznie nikogo nie ma. Czasem wręcz przeciwnie – wokół pełno ludzi, głośnych rozmów, wiadomości na telefonie, śmiechu w tle.

A jednak… czegoś w tym wszystkim brakuje.

Znasz to uczucie?

Siedzisz wśród ludzi, słyszysz ich rozmowy, śmiech, widzisz gesty – a jednak czujesz, jakbyś była gdzieś obok. Jakby nikt nie dostrzegał tego, co kryje się pod uśmiechem, pod powierzchownym small talkiem.

Być może brakuje Ci poczucia, że ktoś naprawdę Cię rozumie. Może obecności, która nie jest powierzchowna. Albo zwykłej pewności, że możesz powiedzieć coś prawdziwego – i zostaniesz wysłuchana. Nie z uprzejmości, lecz z uważnością.

Poczucie osamotnienia często rodzi się tam, gdzie nie czujemy się widziane. Możemy mówić, ale nie mamy pewności, czy ktokolwiek naprawdę słucha. Możemy być wśród ludzi, ale bez głębszego kontaktu. Możemy spełniać czyjeś oczekiwania, dostosowywać się, być „takie, jak trzeba” – tylko gdzie w tym wszystkim jesteśmy my?

Ściana, którą stawiamy - i ta, którą spotykamy

Czasami samotność wynika z tego, że nie pozwalamy sobie na autentyczność. Boimy się pokazać prawdziwe emocje, więc chowamy je za fasadą uśmiechu, dystansu albo bycia „tą, która zawsze daje radę”.

Zdarza się też, że próbujemy dotrzeć do kogoś, ale napotykamy mur – obojętność, brak czasu, zdawkowe słowa rzucane od niechcenia. A im częściej to się zdarza, tym łatwiej uwierzyć, że tak właśnie musi być. Że lepiej się nie odsłaniać, nie oczekiwać, nie próbować. I tak powoli uczymy się samotności. Staje się bezpieczna, znajoma – bo przynajmniej nie niesie ze sobą kolejnego rozczarowania.

Ale czy naprawdę jesteśmy na nią skazane? Może jednak warto zaryzykować, zatrzymać się i zadać sobie pytanie: czy wśród ludzi, którzy mnie otaczają, mogę i chcę być sobą? A jeśli nie – dlaczego?

Samotność to nie tylko brak relacji, ale też brak siebie w tych relacjach. Może nie chodzi o to, żeby mieć więcej ludzi wokół, ale żeby odnaleźć tych, z którymi naprawdę można być – bez maski, bez udawania, bez konieczności dopasowywania się do oczekiwań.

Jak oswoić samotność - i czy zawsze trzeba ją zwalczać?

Bycie samą nie zawsze oznacza samotność. To, jak doświadczamy samotności, w dużej mierze zależy od znaczenia, jakie jej nadajemy. Można czuć się samotną wśród ludzi, ale można też czerpać spokój i siłę z czasu spędzonego w pojedynkę.

Samotność nie zawsze jest czymś niepożądanym. Czasem jest przestrzenią na spotkanie z samą sobą. To przecież właśnie wtedy można usłyszeć swoje myśli, zastanowić się nad potrzebami, podjąć decyzję w zgodzie ze sobą.

Jednak, kiedy samotność przestaje być wyborem, a staje się przytłaczająca i trwa zbyt długo, warto się jej przyjrzeć. Zastanowić się, czy rzeczywiście jesteśmy skazane na ten stan – czy może jest w nim coś, co możemy zmienić?

Czy ktoś Cię widzi?

Jeśli w tym momencie czujesz, że ten temat jest Ci bliski, chcę Ci powiedzieć jedno: nie jesteś jedyna. I nawet jeśli teraz wydaje się inaczej, gdzieś są ludzie, którzy potrafią słuchać. Którzy widzą więcej niż uśmiech i gotowe odpowiedzi. Którzy naprawdę Cię dostrzegą.

A może pierwszy krok do przezwyciężenia samotności wśród ludzi to nie szukanie kolejnych relacji, ale odwaga, by spojrzeć na siebie i zapytać:

Czy ja sama daję sobie prawo do bycia widzianą?

Bo samotność nie znika wtedy, gdy wokół pojawia się więcej osób. Znika, gdy pojawia się prawdziwa obecność – kogoś, kto nie tylko patrzy, ale naprawdę widzi.

"Moją misją jest pomóc kobietom w odnalezieniu wewnętrznego spokoju. Staram się to robić poprzez stronę na Facebooku oraz newsletter, gdzie dzielę się przemyśleniami i inspiracjami, zachęcając do odkrywania swojego wewnętrznego świata. Moim celem jest wspólne inspirowanie się i wzajemne wsparcie w dążeniu do harmonii i równowagi."

Naszą misją jest pomóc Ci w odnalezieniu harmonii w życiu - zarówno poprzez psychologiczne treści, jak i sztukę inspirowaną polskim folkiem. Jeśli poszukujesz grafik, które zostały stworzone z myślą o wewnętrznym spokoju, to zajrzyj do naszego sklepu: https://www.spokoju.art/collections/bestsellery